Planujesz wyjazd w Bieszczady? Pomożemy ci go zaplanować. Podpowiadamy, jak spędzić czas, które atrakcje wybrać i jakimi trasami powędrować. Mamy propozycje dla każdego. Poznaj nasz przepis na Bieszczady.

 

BIESZCZADY DLA ZMOTORYZOWANYCH

Jeśli lubisz wycieczki objazdowe, chętnie podróżujesz za kółkiem albo nie masz czasu, a chcesz dużo zobaczyć, to poniższa propozycja jest dla Ciebie. 

Hasłem kluczem będzie tutaj Wielka Obwodnica Bieszczadzka, zwana czasem Wielką Pętlą. Trasa wiedzie z Leska, przez Lutowiska, Ustrzyki Górne, Baligród i z powrotem do Leska. Podróżując nią, okrążamy Jezioro Solińskie i przejeżdżamy przez najpiękniejsze partie Bieszczadów. Obwodnica ma ok. 150 km długości i przejechanie jej na raz zajmuje mniej więcej trzy godziny. Jednak tylko szaleniec jechałby tak urokliwą trasą, nie zatrzymując się chociaż raz.

W Uhercach Mineralnych, mijamy stację Drezyn Rowerowych, a w Olszanicy – Pałac Biesa.

Po drodze mijamy co najmniej kilkadziesiąt ciekawych miejsc, które są warte uwagi i być może uwiecznienia na zdjęciu. W naszej propozycji ograniczymy się jednak do kilku. Już parę kilometrów za Leskiem, w Uhercach Mineralnych, mijamy stację Drezyn Rowerowych, a w Olszanicy – Pałac Biesa (a w zasadzie Pałac Juścińskich) będący jedną z najbardziej malowniczych siedzib ziemiańskich na Podkarpaciu.

Kiedy przejeżdżamy przez kolejne wsie za Ustrzykami Dolnymi, nieśmiałe zielone wzgórza stają się coraz wyższe i wyższe. To znak, że zbliżamy się do serca Bieszczadów. Kilkadziesiąt kilometrów dalej, przed samą wsią Lutowiska, każdy zmotoryzowany turysta musi się zatrzymać. Po prawej stronie znajduje się punkt widokowy z wygodnym parkingiem i genialnym widokiem na Bieszczady Wysokie. Zobaczymy stąd m.in. Tarnicę, Bukowe Berdo, Halicz i Pikuj (najwyższy szczyt Bieszczadów zlokalizowany na Ukrainie), a u stóp gór malowniczo położoną wieś Lutowiska z charakterystyczną wieżą kościoła.

W Smolniku nad Sanem stoi jeden z sześciu podkarpackich obiektów umieszczonych na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Kolejny obowiązkowy przystanek znajduje się tuż za Lutowiskami w Smolniku nad Sanem. W tej wsi stoi jeden z sześciu podkarpackich obiektów umieszczonych na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jedna z trzech ocalałych i zarazem najlepiej zachowana cerkiew typu bojkowskiego urzeka symetrią oraz malowniczym wkomponowaniem w krajobraz, a także – co najważniejsze – jest to ocalały świadek pamiętający czasy Bojków zamieszkujących niegdyś Bieszczady.

Po chwili zadumy wracamy na trasę. Mijamy Ustrzyki Górne, miejscowość, w której krzyżują się turystyczne szlaki piesze. Tutaj możemy spotkać turystów wracających lub wybierających się w góry. Ale jeszcze więcej turystów w butach trekkingowych spotkamy 15 km dalej na Przełęczy Wyżnej. To z niej prowadzi najkrótsze podejście na Połoninę Wetlińską. Nawet jeśli nie idziemy w góry, warto zatrzymać się tutaj na chwilę, bo to kolejny doskonały punkt widokowy. Tym razem możemy z bliska zobaczyć słynne połoniny – Wetlińską, Caryńską i Tarnicę.

Jadąc dalej na północ, wjeżdżamy do Wetliny, gdzie (w sezonie) warto zatrzymać się w Chacie Wędrowca, aby spróbować Naleśnika Giganta serwowanego z leśnymi jagodami.

Dzięki niewielkiej zmianie trasy możemy podziwiać największe sztuczne jezioro w Polsce.

Następnie Wielka Pętla prowadzi przez Smerek, Strzebowiska, Baligród z powrotem do punktu startu w Lesku. Tak też jest ciekawie, ale my – dla odmiany – proponujemy urozmaicenie trasy: przed Dołżycą opuszczamy Wielką Pętlę, skręcamy w prawo na Terkę, aby 20 km dalej w Bukowcu wjechać na Małą Obwodnicę Bieszczadzką, która na tym odcinku wiedzie wzdłuż Jeziora Solińskiego. Przez tę niewielką zmianę trasy możemy podziwiać największe sztuczne jezioro w Polsce, powstałe dzięki budowie największej zapory wodnej w kraju.

Na zakończenie wycieczki mamy dwie propozycje. Meta może mieć miejsce w samej Solinie, gdzie warto przespacerować się po zaporze i podziwiać żeglarzy na jeziorze. Drugą opcją na zakończenie przejażdżki jest bezpośredni kurs na Lesko, gdzie możemy zwiedzić jeden z największych w południowej Polsce kirkutów.

 

BIESZCZADZKIE ABC

Jeśli jesteście w Bieszczadach po raz pierwszy, pewnie chcielibyście zobaczyć… wszystko. Dobrą receptą na Bieszczady w pigułce jest opisany powyżej przejazd Wielką Obwodnicą Bieszczadzką. Jednak bądźmy szczerzy – nic nie zastąpi spaceru bukowym lasem i zieloną połoniną. Zatem jaką trasę wybrać, gdy jesteśmy po raz pierwszy w Bieszczadach?

W górach zazwyczaj pojawia się apetyt na zdobycie jakiegoś szczytu. Możemy zacząć delikatnie...

W górach zazwyczaj pojawia się apetyt na zdobycie jakiegoś szczytu. Możemy zacząć delikatnie od wycieczki pod Chatkę Puchatka (schronisko znajdujące się na Połoninie Wetlińskiej). Trasa żółta wiodąca z Przełęczy Wyżnej jest jedną z krótszych, dlatego też cieszy się ogromną popularnością. Bywa tłoczno. Z drugiej strony, szlak ten ma kilka konkretnych zalet. Już z punktu startu rozpościera się przepiękny widok na Bieszczady, a na grzbiet połoniny jesteśmy się w stanie wdrapać w godzinę. Widok spod Chatki Puchatka na bezmiar lasu i grzbietów górskich ciągnących się po horyzont jest niezapomniany.

...ale do tematu można też podejść ambitnie i od razu ruszyć na Tarnicę.

Jeśli jednak mamy ochotę podejść do tematu ambitnie, możemy już podczas pierwszej wizyty w Bieszczadach zdobyć ich najwyższy polski szczyt, czyli Tarnicę (1346 m n.p.m.). Trasa ekspresowa prowadzi z Wołosatego. Wejście na sam wierzchołek zajmie nam niewiele ponad dwie godziny, a zejście około półtorej. Na szczycie Tarnicy stoi krzyż. Majestatyczna konstrukcja o wysokości ponad 7 metrów stanęła tam po raz pierwszy w 1987 r.

Jeśli nie chcecie wychodzić i wracać tą samą drogą, proponujemy wyjście na Tarnicę z Ustrzyk Górnych przez Szeroki Wierch, a powrót szlakiem do Wołosatego. Przejście jest niewiele dłuższe, bo zajmie w sumie nie więcej niż pięć godzin. O powrót do Ustrzyk z Wołosatego nie trzeba się martwić. Na tym krótkim odcinku kursują busy, autobusy a nawet ekologiczne meleksy, którymi można wrócić do punktu startu.

Wizycie w Wołosatem koloru dodają konie huculskie, które można tam spotkać. Znajdująca się we wsi Zachowawcza Hodowla Konia Huculskiego oferuje naukę jazdy konnej i wycieczki w terenie po znakowanych szlakach oraz przejażdżki bryczką.

Kiedy już poznamy, co to są połoniny, trzeba zanocować u ich stóp. Nocleg w Bieszczadach Wysokich to okazja do obserwacji niepowtarzalnie rozgwieżdżonego bieszczadzkiego nieba, na którym Droga Mleczna wygląda jak migoczący obłok. 

 

DLA AKTYWNYCH

Tych, którzy sądzą, że Bieszczady to tylko niegroźne zielone pagórki, musimy wyprowadzić z błędu. Przez bieszczadzkie lasy i połoniny prowadzi kilka długich i wymagających tras. Wędrówka nimi sprawi, że krew mocniej zatętni w żyłach. Wybór jest szeroki, a my na początek mamy dwie propozycje.

Spacer grzbietem Połoniny Wetlińskiej to propozycja spod znaku bieszczadzkiej klasyki.

Pierwsza z nich to opcja spod znaku bieszczadzkiej klasyki. Proponujemy bowiem wędrówkę grzbietem całej Połoniny Wetlińskiej. Najsłynniejsza z bieszczadzkich połonin potrafi zaskoczyć. To właśnie na nią prowadzi jeden z najkrótszych szlaków prowadzących na połoniny (wspomniany w poprzednim podrozdziale). Jednak przejście całego jej grzbietu to dla odmiany wędrówka ośmiogodzinna. Bo Połonina Wetlińska to de facto wielki garb, masyw górski o kilku wierzchołkach. Wdrapanie się na pierwszy z nich – Smerek (na który ruszamy z wsi o tej samej nazwie), zajmuje nieco mniej niż 3 godziny. A potem zaczyna się najciekawsza część wędrówki, trochę w dół, delikatnie pod górę, przez kolejne szczyty i obok najwyższego Roha (1255 m n.p.m.), który omijamy od południowej strony. Sama wędrówka połoniną, od szczytu Smereka do Chatki Puchatka, spod której rozpoczyna się zejście, zajmuje mniej więcej dwie godziny. Jeśli zdecydujecie się na wędrówkę grzbietem Połoniny Wetlińskiej, z pewnością będzie to jeden z najpiękniejszych spacerów w waszym życiu.

Nasza druga propozycja dla aktywnych to wędrówka na Bukowe Berdo i Tarnicę, czyli opcja „2 w 1”. Część tej trasy prowadząca na Bukowe Berdo jest nieco rzadziej uczęszczana. Natomiast samo wejście na Tarnicę, to już bieszczadzki standard. Zaczynamy w Pszczelinach, skąd niebieskim szlakiem 

wspinamy się na grzbiet Bukowego Berda, gdzie docieramy po ponad dwugodzinnej wędrówce. Ponad granicą lasu można głębiej zaczerpnąć powietrza. Zaczyna się wędrówka samym grzbietem Bukowego. Trasą tą docieramy przez Krzemień aż pod Tarniczkę, czyli do punktu, z którego możemy w kilkanaście minut wdrapać się na sam wierzchołek Tarnicy. Z Tarnicy najlepiej zejść Szerokim Wierchem do samych Ustrzyk Górnych, gdzie na turystów czeka ciepła strawa, noclegi i busy (w sezonie), którymi możemy dotrzeć do wybranego miejsca w Bieszczadach. Dodajmy, że przejście trasy zajmie nie więcej niż osiem godzin, ale jest to opcja bardziej wymagająca niż wędrówka Połoniną Wetlińską. 

Przyjedźcie i wypróbujcie sami nasze przepisy na Bieszczady!

 

* Tekst powstał dzięki pomocy i wskazówkom Karoliny Kiwior, przewodnika górskiego PTTK, pilota wycieczek i ratownika Grupy Bieszczadzkiej GOPR.

 

Fotografia tytułowa: Agnieszka Matuszewska