Jesienią Bieszczady pokazują zupełnie inne oblicze. Lasy stają się mozaiką kolorów, a poranki witają tajemniczą mgłą. To właśnie wtedy warto zaplanować pobyt w tej części Podkarpackiego. Gdzie pojechać? Wybraliśmy 8 miejsc w Bieszczadach, które jesienią zdecydowanie warto zobaczyć.
1. Połonina Caryńska - bieszczadzka jesień w pełnej krasie
Jeśli złota jesień w Bieszczadach kojarzy Ci się z szeroką panoramą, rudymi trawami i kolorowymi lasami ciągnącymi się aż po horyzont – zacznij właśnie tutaj. Połonina Caryńska jest jednym z najlepszych miejsc, by zobaczyć jesienne Bieszczady z góry.
Pełne przejście z Ustrzyk Górnych do Brzegów Górnych ma około 9 km. Po wyjściu ponad granicę lasu zaczyna się najpiękniejsza część wędrówki: otwarty grzbiet i widoki m.in. w stronę Tarnicy, Rawki i sąsiedniej Połoniny Wetlińskiej.
Praktycznie:
- po deszczu podejście może być śliskie – bieszczadzkie szlaki mają miejscami gliniaste podłoże,
- jeśli zależy Ci na zdjęciach, wybierz pogodny poranek lub późniejsze popołudnie, kiedy światło najlepiej wydobywa kolory zboczy.
Połonina Caryńska, fot. Katarzyna Preus
Tarnica, fot. Adam Górnikowski
2. Tarnica - klasyk, który jesienią wygląda zupełnie inaczej
Najwyższy szczyt polskich Bieszczadów nie potrzebuje specjalnej reklamy, ale właśnie jesienią warto zobaczyć go ponownie. Podejście z Wołosatego prowadzi najpierw przez las, który w październiku potrafi być prawdziwym tunelem kolorów. Im wyżej, tym szersza panorama i coraz więcej złotych, rdzawych zboczy.
Najpopularniejszy wariant prowadzi niebieskim szlakiem z Wołosatego na przełęcz pod Tarnicą, a następnie żółtym na sam szczyt. Według BdPN odcinek ścieżki Wołosate–Tarnica liczy około 4,4 km, a wejście zajmuje średnio nieco ponad 2 godziny.
Praktycznie: jesienią różnica temperatur między Wołosatem a odsłoniętym szczytem potrafi być bardzo odczuwalna. Nawet przy słońcu warto mieć w plecaku dodatkową warstwę i kurtkę chroniącą przed wiatrem.
3. Jeziorka Duszatyńskie - jesień jak z baśni
Nie wszystkie jesienne Bieszczady trzeba oglądać z grzbietów. Jeziorka Duszatyńskie najlepiej pokazują, co o tej porze roku dzieje się wewnątrz bieszczadzkich lasów.
Dwa jeziora powstały w 1907 roku w wyniku potężnego osuwiska na stokach Chryszczatej. Dziś otacza je las, którego kolory odbijają się w spokojnej tafli wody. Gdy dojdzie do tego poranna mgła, miejsce nabiera niemal tajemniczego charakteru.
Najprostszy wariant to czerwony szlak z Duszatyna – około 4 km w jedną stronę.
Praktycznie: to świetny pomysł na dzień, kiedy nie masz ochoty zdobywać wysokich szczytów. Po intensywnych opadach trzeba jednak liczyć się z błotem i śliskimi fragmentami leśnej ścieżki.
4. Mała Rawka, Wielka Rawka i Kremenaros - trzy cele podczas jednej wyprawy
Ta trasa ma wszystko, czego można oczekiwać od jesiennego dnia w Bieszczadach: bukowy las, otwarte widoki, dwa szczyty i na końcu miejsce, w którym spotykają się granice Polski, Słowacji i Ukrainy.
Z Przełęczy Wyżniańskiej szlak prowadzi w stronę Bacówki PTTK pod Małą Rawką, następnie na Małą i Wielką Rawkę, a dalej na Krzemieniec, nazywany również Kremenarosem. Wariant z zejściem w stronę Ustrzyk Górnych liczy około 12 km.
Jesienią szczególnie efektownie wygląda panorama z Wielkiej Rawki – ponad kolorowymi lasami wyrastają stąd dobrze widoczne połoniny.
Praktycznie: podejście z bacówki na Małą Rawkę jest dość strome. Nie daj się zwieść łagodnemu początkowi trasy – warto zachować trochę sił na dalszą część wędrówki.
Mała Rawka, fot. Adam Górnikowski
Torfowisko Tarnawa, fot. Klaudia Więcek
5. Torfowiska w Tarnawie - zupełnie inne Bieszczady
Potrzebujesz odpoczynku od długich podejść? Jedź do Tarnawy Wyżnej. Tutejsze torfowiska pokazują Bieszczady od strony, której nie zobaczysz na połoninach.
Przez torfowiska poprowadzono drewniane kładki, dzięki którym można zajrzeć w jeden z najbardziej niezwykłych fragmentów Bieszczadzkiego Parku Narodowego bez wymagającej górskiej wyprawy. Jesienią krajobraz staje się bardziej surowy: zielenie ustępują brązom, rudościom i złotym trawom, a ponad nimi pojawiają się bieszczadzkie pasma.
Praktycznie: to dobra propozycja na spokojniejszy dzień albo przystanek podczas odkrywania doliny górnego Sanu. Warto połączyć ją z przejazdem przez Tarnawę Niżną i dalszą część tzw. Bieszczadzkiego Worka.
6. Bukowe Berdo - jedno z najlepszych miejsc na jesienną panoramę
Nazwa zobowiązuje. Jeśli chcesz znaleźć się nad morzem jesiennych buków, Bukowe Berdo powinno znaleźć się bardzo wysoko na twojej liście.
Na grzbiet można wejść m.in. żółtym szlakiem z Mucznego. Wyżej pojawiają się charakterystyczne wychodnie skalne i otwarta przestrzeń, z której widać m.in. masyw Tarnicy, Połoninę Caryńską i Wetlińską oraz dolinę Sanu.
To właśnie kontrast między surowym, skalistym grzbietem a intensywnie przebarwionymi zboczami sprawia, że jesienią Bukowe Berdo wygląda szczególnie efektownie.
Praktycznie: jeśli zależy Ci przede wszystkim na grzbiecie i widokach, wygodnym punktem startowym jest Muczne. Po opadach również tutaj trzeba uważać na śliskie fragmenty szlaku.
Bukowe Berdo, fot. Jarosław Affek
7. Krywe – wyjątkowa jesień w Bieszczadach
Krywe to propozycja dla tych, którzy oprócz krajobrazów szukają w Bieszczadach historii. Dawna wieś nad Sanem dziś jest przede wszystkim ogromną, cichą przestrzenią. Wśród łąk i drzew można odnaleźć pozostałości dawnej zabudowy, stare drogi i najbardziej charakterystyczny ślad po mieszkańcach - ruiny murowanej cerkwi pw. św. Paraskewy z 1842 roku.
Jesienią to miejsce zyskuje jeszcze więcej charakteru. Roślinność przestaje zasłaniać część dawnych śladów, a dolina otoczona kolorowymi zboczami Otrytu wygląda zupełnie inaczej niż latem.
Z Zatwarnicy można wybrać znakowaną ścieżkę prowadzącą w kierunku Krywego; proponowana trasa do ruin dworu i z powrotem ma około 15,8 km.
Praktycznie: trzymaj się udostępnionych tras – sam rezerwat przyrody „Krywe” jest objęty zakazem wstępu.
Solina, fot. Piotr Lisowski
8. Wzgórza nad Soliną - jesienią bardziej kolorowe niż zielone
Po kilku górskich wędrówkach warto zwolnić i wybrać się nad Jezioro Solińskie. Jesienią okolice zapory mają zupełnie inny klimat niż w środku wakacji – jest spokojniej, a wzgórza otaczające jezioro pokrywają się złotem, czerwienią i pomarańczem.
Warto przespacerować się po koronie zapory w Solinie i po prostu ruszyć wzdłuż brzegu jeziora, zatrzymując się w punktach widokowych. Jesienne kolory odbijające się w wodzie sprawiają, że to jeden z najprzyjemniejszych kierunków na spokojniejsze popołudnie w Bieszczadach.
Praktycznie: zaplanuj spacer na późne popołudnie. Przy dobrej pogodzie światło tuż przed zachodem słońca pięknie podkreśla kolory lasów otaczających Jezioro Solińskie. To także dobra propozycja na dzień, kiedy chcesz odpocząć od dłuższych górskich tras.
Kiedy najlepiej jechać w Bieszczady na złotą jesień?
Nie ma jednej daty, która co roku gwarantuje idealne kolory. Wszystko zależy od temperatur, opadów i wysokości. Zmiany zaczynają być widoczne już pod koniec września, a najbardziej intensywne barwy zwykle kojarzą się z październikiem. W wyższych partiach gór jesień może jednak szybko ustąpić pierwszym zimowym warunkom.
Przed wyjściem warto pamiętać o kilku rzeczach:
- sprawdź aktualną prognozę i komunikaty Bieszczadzkiego Parku Narodowego - pogoda w górach może zmienić się szybko;
- ruszaj wcześniej - jesienne dni są coraz krótsze, a poranki często oferują najpiękniejsze światło;
- zabierz buty z dobrą podeszwą - po deszczu gliniaste bieszczadzkie szlaki potrafią być bardzo śliskie;
- nie planuj wszystkiego co do minuty - jesienią warto czasem po prostu zatrzymać się na grzbiecie, nad jeziorkiem albo w środku bukowego lasu i dać sobie chwilę na patrzenie.
Bo złota jesień w Bieszczadach nie trwa długo. Ale kiedy już się pojawi, nawet miejsca, które znasz z letnich wyjazdów, potrafią zaskoczyć od nowa.
Zdjęcie główne: Zofia Betleja